360⁰ dookoła Gliwic
15 Maj 2010
Tak to wyglądało bardzo sympatycznie od strony pana kamerzysty który filmował najfajniejsze punkty programu. Z naszej strony było trochę bardziej ostro, ale ogólne podsumowanie oprócz mojego bólu rzepki jest na plus. Baaardzo ciekawe przeżycie, można powiedzieć, że niezapomniane. Takie pokonywanie swoich małych granic wytrzymałości, uważam, że potrzebne do pełni samozadowolenia
Parę zdjęć, na pamiątkę.
Wieża kościoła Wszystkich Świętych dobiła nasze czworogłowe, ale warto było tam pędzić, by przez ułamek sekundy popodziwiać panoramę naszego pięknego miasta. Polecam bardzo.
4 komentarzy
leave one →





Gratulacje z okazji ukończenia tej “ścieżki tortur”- pozazdrościć kondycji.
M-a i W-k
Kurde:D Czadowo.
Zapomniałam, że pisałaś mi o tym w kwietniu. Za rok też będę
Niezla jazda !!!!!!
Tylko propagowac tego typu imprezy,fajnie zdiecia, super pamiatka